Pages Navigation Menu

Nauka, Rozum, Wiedza

Reklama

„Psychologia to nauka, nie czary” – protest naukowców, psychologów i studentów

Ponad stu naukowców, psychologów-praktyków i studentów rozpoczyna w poniedziałek 27 lutego czterodniowy protest przeciwko stosowaniu szkodliwych testów przez psychologów sądowych i klinicznych.

 

Akcja dotyczy przede wszystkim testu Rorschacha. Osobie badanej tym testem pokazywane są atramentowe plamy, po czym badany mówi o swoich skojarzeniach. Następnie psycholog stawia diagnozę dotyczącą stanu psychicznego pacjenta i jego cech osobowości.

 

Przerażające jest to, że takie wątpliwe diagnozy decydują o wyrokach sądowych na przykład o decyzjach dotyczących opieki nad dzieckiem czy otrzymaniu pracy. Nierzadko zdarza się, że w wyniku takiego badania ludzie bywają oskarżani o molestowanie seksualnie dzieci, a nawet trafiają do więzienia. A przecież test Rorschacha ma wartość niewiele większą od wróżenia z fusów. Bo nie da się ocenić osobowości człowieka na podstawie jego skojarzeń po obejrzeniu kilku kleksów.

 

W ramach akcji na największych polskich uczelniach, w poradniach psychologicznych i w księgarniach uczestnicy pojawią się w koszulkach z napisem „Psychologia to nauka, nie czary”. Kulminacyjnym dniem będzie czwartek (01 marca), kiedy to studenci będą zbierać podpisy pod listem protestacyjnym do Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Będzie można też „przebadać” się testem Rorschacha i innymi testami projekcyjnymi. Protest będzie się odbywał między innymi w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie i we Wrocławiu, na Uniwersytetach Łódzkim, Warszawskim i Wrocławskim.

 

Już wcześniej w anglojęzycznej Wikipedii kanadyjski lekarz James Heilman opublikował cały test wraz z typowymi odpowiedziami.  Test, który jest powszechnie dostępny, nie powinien być stosowany, dlatego polscy uczestnicy protestu również opublikują test w internecie (także w polskojęzycznej Wikipedii).

 

Akcję organizuje Klub Sceptyków Polskich; wspierają ją m.in. prof. Dariusz Doliński, prof. Grzegorz Sędek (SWPS), prof. Ryszard Stachowski (Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu), prof. Eleonora Bielawska-Batorowicz (Uniwersytet Łódzki), SWPS, Psyche – Book & Cafe, portal Racjonalista.pl., stowarzyszenie Stop Manipulacji, portal Psychologia Społeczna, Stowarzyszenie Ateistyczne, stowarzyszenie Empiria, portal Laickie.pl i wiele innych.

Test plam atramentowych Rorschacha, to test projekcyjny stworzony w 1921 roku. Na podstawie tego testu diagnosta wnioskuje o nieświadomych treściach psychicznych, cechach osobowości i zaburzeniach psychicznych. Jednak badania naukowe wyraźnie pokazują, że test ten ma nikłą (lub wręcz żadną) wartość diagnostyczną.

W ramach akcji „Psychologia to nauka, nie czary” postanowiliśmy upowszechnić tablice testowe w celu ochrony potencjalnych odbiorców tego testu. Jeśli wiesz, że będziesz diagnozowany do celów sądowych (przez biegłego psychologa, w Rodzinnym Ośrodku Diagnostyczno-Konsultacyjnym itp.) zapoznaj się z tymi odpowiedziami, aby uniknąć niepotrzebnych problemów!

Możesz też odmówić poddania się badaniem przy użyciu testów projekcyjnych. Diagnosta ma wtedy obowiązek zastosowania innych metod. Uważaj na swoje dzieci, gdyż mogą one być poddawane takim testom w placówkach oświatowych lub wychowawczych (z powodu ignorancji szkolnego psychologa możesz zostać pozbawiony praw rodzicielskich).

W menu po prawej stronie znajdziesz odnośniki do poszczególnych działów naszej akcji:

  1. Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
  2. Lista instytucji stosujących testy projekcyjne
  3. Wypowiedzi autorytetów na temat testów projekcyjnych
  4. Literatura naukowa (dostępna od 27.02.2012)
  5. Grafika do pobrania – bannery do wstawienia na swoją stronę www oraz nadruki do pobrania i przygotowania własnej koszulki
  6. Na Wesoło – rozwiąż test Rorschacha online lub śledź naszą akcję na Facebook’u

Przeczytaj o testach projekcyjnych w Wikipedii.

FINAŁ AKCJI – 1 Marca 2012

1. Wrocław – godz. 18:00, Klubokawiarnia Falanster, ul. Św. Antoniego 23 (ulotka)

2. Warszawa – godz. 15:15, SWPS & Księgarnio-kawiarnio Psyche, zielona sala, poziom – 1 (ulotka)

 

Tablice Rorschacha
Tablica Bezpieczne odpowiedzi
  • Beck: nietoperz, motyl, ćma
  • Piotrowski: nietoperz(53%), motyl(29%)
  • Dana: motyl (39%)
  • Beck: dwoje ludzi
  • Piotrowski: czteronożne zwierzę (34%, ciemna plama)
  • Dana: zwierzę: pies, słoń, niedźwiedź (50%, szary)
  • Beck: dwoje ludzi (szary)
  • Piotrowski: postaci ludzkie (72%, ciemna plama)
  • Dana (France): człowiek (76%, szary)
  • Beck: ukryte zwierzę, skóra, dywan
  • Piotrowski: zwierzęca skóra, skórzany dywan (41%)
  • Dana (France): zwierzęca skóra (46%)
  • Beck: nietoperz, motyl, ćma
  • Piotrowski: motyl (48%), nietoperz(40%)
  • Dana (France): motyl (48%), nietoperz (46%)
  • Beck: ukryte zwierzę, skóra, dywan
  • Piotrowski: zwierzęca skóra, skórzany dywan (41%)
  • Dana (France): zwierzęca skóra (46%)
  • Beck: ludzkie głowy lub twarze (góra)
  • Piotrowski: głowy kobiet lub dzieci (27%, góra)
  • Dana (France): ludzka głowa (46%, góra)
  • Beck: zwierzę: nie kot lub pies (różowy)
  • Piotrowski: czteronożne zwierzę (94%, różowy)
  • Dana (France): czteronożne zwierzę (93%, różowy)
  • Beck: człowiek (pomarańczowy)
  • Piotrowski: brak
  • Dana (France): brak
  • Beck: krab, homar, pająk (niebieski)
  • Piotrowski: krab, pająk (37%, niebieski), królicza głowa (31%, jasnozielony), gąsienice, robaki, węże (28%, ciemna zieleń)
  • Dana (France): brak

Akcję wspierają:

Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej

 

Psyche Books&Cafe

69 Komentarzy

  1. A artykuł interesujący i niezwykle przydatny. Aktualnie jestem w trakcie lektury książki dr Witkowskiego [USUNIĘTO TREŚĆ REKLAMOWĄ], więc ta tematyka wpisuje się dobrze w tę lekturę, którą wszystkim polecam.

    Pozdrawiam,.

  2. Ale bzdury piszecie. Każdy rozsądny człowiek powinien zrozumieć, ze naukowość psychologii znacznie rózni się od naukowość np. nauk ścisłych. Psychologia zajmuje się człowiekiem, jego psychiką, a te nie są w pełni poznawalne przy użyciu naukowych metod! Można zrobić badania medyczne, aby rozpoznać pewne choroby somatyczne (w tym niektóre psychiczne), ale są zaburzenia , a także nie-zaburzenia, ale po prostu pewne mechanizmy ludzkiej psychiki, których nie da się poznać czysto medycznie czy też za pomocą badań nomotetycznych! To jest absurdalne, chcieć unaukawiaś psychologię w 100%. Na swojej uczelni przeprowadzaliśmy badania za pomocą niektórych testów projekcyjnych (w celu uczenia się narzędzia) i efekty w pewnych przypadkach były niesamowicie trafne! Były przypadki, że za pomocą niewinnego badania, odkryte zostały konkretne problemy osób badanych, potwierdzone później przez inne metody. Proszę więc nie rzucać oszczerstw na testy projekcyjne, ponieważ może to zniszczyć bardzo istotne pole badań psychologicznych. Szczególnie nieodpowiedzialnym zachowaniem jest ostrzegać publicznie rodziców , a także pacjentów! Nie dając przebadać się pewnymi metodami być może zamkną sobie drogę do diagnozy! Co do badania testami projekcyjnymi dzieci, może to niekiedy być niebezpieczne – jeśli się nie zweryfikuje wyników innymi metodami i np. TYLKO na podstawie testu proj. oskarży rodzica o molestowanie. Ale to niebezpieczeństwo dotyczy KAŻDEJ metody, ponieważ kazdą z nich trzeba weryfikować innymi sposobami.

    • Nauka sie nie różni w różnych dziedzinach – zasady i metody naukowe są stałe i dotyczą jednakowo wszystkich dziedzin. Jeśli coś się im nie poddaje (albo – jak w przypadku testow – nauka wręcz świadczy, że są bezwartościowe) – i nie może być obiektywnie weryfikowane, to prawie zawsze jest to ściema.

      „Badanie” przeprowadzone samemu na studentach – nie spełnia warunków eksperymentu naukowego, więc dalsza część komentarza jest bezzasadna.

      Astrologia i wróżenie z fusów od kawy – dla niektórych jednostek też wydają się być „zadziwiająco trafne” – ale to chyba jeszcze nie znaczy, że mają wartość, bo Pani się tak wydaje?

      Jeśli coś trzeba sprawdzać potem w inny sposób – bo samo w sobie o niczym nie świadczy, to chyba teza przeciwko testom projekcyjny, a nie „za” nimi?

      Proponuję, aby jednak dyskusję merytoryczną toczyć na łamach prasy naukowej. Jeśli ma pani eksperymenty lub jego wyniki – proszę je opublikować na łamach prasy naukowej. Jeśli okaże się, że pani badanie na studentach spełnia kryteria eksperymentu, badanie było metodologicznie poprawne, a wyniki potwierdzają działanie testów projekcyjnych – nie tylko zwrócę Pani honor, ale może też otrzyma pani Nobla?

    • „Były przypadki, że za pomocą niewinnego badania, odkryte zostały konkretne problemy osób badanych, potwierdzone później przez inne metody.”

      Zuzanno.
      A) Pojedyncze przypadki ?
      B) Metoda staje się niebezpieczna gdy stosuje się ją do oceny bedącej częścią procesu sądowego czy rekrutacyjnego.

      Przez długi czas nie byłem świadom, czym jest homeopatia i traktowałem te specyfiki na równi z lekami. Teraz wiem czym są i mogę podjąć świadomą decyzję.

      Tak samo jest z testami projekcyjnymi w psychologii wiem czym są i jestem się w stanie bronić się przed ich użyciem przeciwko mnie.

      Pamiętaj że nie porównuję testów projekcyjnych do homeopatii tylko istotę informowania ludzi – co kryje się za nieznanymi im pojęciami i jakie zagrożenia niesie.

    • Właśnie przed takim myśleniem należy ostrzegać!
      Psychologia naukowa w sensie ścisłym być nie może, bo przedmiotem badań ludzi są ludzie. Testy projekcyjne, na przykładzie testu Rorschacha) są wyjątkowo podatne na bieżący stan emocjonalny, chwilowe przesunięcia pola skojarzeniowe w wyniku emocji, pre-framingu, sugestii, także nieświadomych, innych osób, w tym ‚badającego’. W psychologii społecznej znakomicie sprawdzają się naukowe metody statystyczne, o ile wyniki są interpretowane właśnie statystycznie.
      Wbrew ambicjom wielu psychologów – psychologia nie jest nauką ścisła, a raczej sztuką. Może się posiłkować metodami naukowymi, co powinno zwiększyć jej skuteczność jako sztuki właśnie.
      „Były przypadki, że za pomocą niewinnego badania, odkryte zostały konkretne problemy osób badanych, potwierdzone później przez inne metody.” – OK. pewnie były. Były też zapewne przypadki, ze za pomocą niewinnego badania (jeśli test Rorschacha można uznać za ‚niewinne badanie’) „odkryto” nieistniejące problemy osób badanych, co potwierdzono później innymi metodami i po prostu skrzywdzono ludzi.
      Niestety, tak działają ludzie, kiedy mylą naukę ze sztuką. Mamy tendencję uważać się za obiektywnych. Niestety – całkowicei bezpodstawną. Wszystkie sądy są subiektywne mimo starań, by być obiektywnymi. Pokory!!! Powinniśmy jej oczekiwać zwłaszcza po psychologach, od których może zależeć jakość życia lub życie w ogóle.

      • A to akurat bzdura. Psychologia jest nauką empiryczną, czyli jak najbardziej ścisłą. Wszystko w niej opiera się na badaniach i testach. Sztuką to jest wychowanie dziecka, a psychologia jest jak najbardziej nauką. Podkreślam, że nie jest to kwestia opini. Jest to po prostu obiektywna prawda. A opinie to każdy może mieć jaką tylko chce 🙂

        • Marto, Ty jednak nie rozumiesz co to znaczy „ścisły”. Ścisła to jest np. matematyka, bo jej twierdzenia są obiektywne i w 100% prawdziwe. Ścisłość matematyki dziedziczy fizyka. Ogólnie pojęta inżynieria jest na pół ścisła, a na pół jest sztuką: czasem coś się policzy, czasem robi na czuja. Np. w informatyce algorytmy są ścisłe, a „wzorce projektowe” już nie.

          Ekonomia poprzez wciskanie zaawansowanej matematyki gdzie tylko się da, aspiruje do miana nauki ścisłej, ale to tylko pozory. Jej teorie są niesprawdzalne bo nie dysponujemy laboratorium do ich weryfikacji, natomiast kłótnie szkół ekonomicznych to rzecz w matematyce niespotykana. Wielu czołowych ekonomistów to z resztą propagandziści globalnych bankierów.

          „badania i testy” nie determinują ścisłości. np. lekarz na podstawie morfologii krwii nie wystawi automatycznej diagnozy. On kierując się „nosem” zleci dalsze badania. Nawet gdy będzie wynik, np. zakażenie, to jeszcze wątpliwości typu dać toksyczny lek czy nie dać. Medycyna to sztuka. Trudna sztuka.

          A psychologia? Gdzie jej tam to medycyny. Poziom leukocytów to wartość mierzalna, zdolność zwalczania bakterii to obiektywne kryterium.

          w psychologii nie mamy wielkości obiektywnie mierzalnych, nie mamy obiektytwnego kryterium „zaburzenia”. Co tu jest ścisłego? „Badania i testy”? A co Ty tam chcesz badać i testować? Takie pojęcia jak „bardzo”, „źle”. To ma być ścisłe?

          Niektórzy humaniści mają chyba jakieś kompleksy i słowo „sztuka” uważają za pejoratywne. Potem mamy takie potworki jak komplikowanie pracy na siłę aby wyglądała naukowo. A tymczasem w matematyce – prościej = lepiej.

          • A psychologia? Gdzie jej tam to medycyny. Poziom leukocytów to wartość mierzalna, zdolność zwalczania bakterii to obiektywne kryterium.
            w psychologii nie mamy wielkości obiektywnie mierzalnych, nie mamy obiektytwnego kryterium „zaburzenia”. Co tu jest ścisłego? „Badania i testy”? A co Ty tam chcesz badać i testować? Takie pojęcia jak „bardzo”, „źle”. To ma być ścisłe?”

            To że Ty nie znasz metod badawczych, które dają twarde dowody – zmierzalne i zauważalne na poziomie neurobiologicznym, to nie znaczy, że ich nie ma.

            Każda nasza reakcja jest wynikiem pracy organizmu a tę z koleipracę można zbadać na poziomie medycznym.

            testy, to obecnie na świecie możesz sobie wykonywać do celów wstępnej diagnozy, ale w zakresie badawczym obowiązują już inne zasady.

    • Dowód wiarygodności testu proszę! Inaczej to czary mary i szkodliwa pseudonauka.
      Pozdrawiam, przedstawiciel nauk ścisłych, nie pseudonauki

    • Ha ha ha to może tę inną naukowość uczciwie nazwijmy paranaukowością psychologii?
      Coś jest naukowe albo nie jest i koniec. W nauce nie o przedmiot badań chodzi a o metodologię, etykę i rozróżnianie między twierdzeniami, postulatami, aksjomatami, tezami, hipotezami a spekulacjami !!! W astrofizyce czy fizyce kwantowej tez są trudności z pełnią poznania a i ich całość jest nie mniej złozona od mózgu – mózg = tyle neuronów ile gwiazd w zaledwie 1 galaktyce !
      Chodzi o to, że w psychologii to co w naukach ścisłych ktoś uczciwie nazwałby hipotezą (np. WTF), spekulacją, tezą w psychologii sie nie rozróżnia wiedzy pewnej od niepewnej i bierze się spekulacje (bez dowodu) Rorschacha, czy brednie Freuda lub Kocha za pewnik !!! Dokładnie tak postępuja ezoterycy, tarociści i ci od kuli. W nauce ma prawo istnieć wiedza niepewna, spekulacje, hipotezy i niepewene teorie ale niepewność stwierdzeń musi być jawna. Mało tego – naukowość polega tez na odpowiedzialności. Jesli nie jestem pewny jakiejś relacji, poprawności wzoru to nie wolno mi go stosować na ludziach, do mostów czy podczas leczenia. Nie inaczej ma być w psychologii. Tym bardziej że chałturnicy wciskają się na odpowiedzialne role biegłych sadowych. Jakim prawem więc przez analogię stosuje sie durne testy, całkowicie niewiarygodne, nawet te pozornie bardziej poważne jak MMPI-2 (tez bzdura nad bzdurami) bierze sie bez dowodu wiarygodności, z odpowiednim poziomem istotności/zaufania i stosuje na ludziach !!! W efekcie czesto wyrzadza się im ogromna krzywdę!!! To już nawet nie paranauka, to hochsztaplerstwo i tyle.
      Czego uczą na psychologii, że takiego abecadła naukowości się nie zna jak wiedza pewna i niepewna, poziom wiarygodności , walidacji (reliability, validation) i w efekcie dochodzi do skazań lub oskarżeń niewinnych ludzi, odebrania dzieci i innych dramatów! Astrofizycy, fizycy czy informatycy, tworząc teorię i mając świadomość jej niepewności piszą o tym wyraźnie i NIE STOSUJA TAKIEJ WIEDZY NA LUDZIACH !! Część psychologów i ich stosunek do wspomnianych testów przypomina bardziej wiare i religie niż naukowe i racjonalne podejście.

      • Nie udało mi się ustalić czy ten komentarz to krytyka istnienia psychologii w ogóle czy podejścia części osób do testów? W sumie udało mi się tylko w tym komentarzu dostrzec jakieś gorzkie żale 🙂 i masę błędów merytorycznych.

    • ” Psychologia zajmuje się człowiekiem, jego psychiką, a te nie są w pełni poznawalne przy użyciu naukowych metod!”

      Współczesne nauki społeczne oparte są na badaniach neurobiologicznych, które dają twarde naukowe dowody. Czasy stawiania teorii w oparciu o badania obserwacyjne mamy już dawno za sobą. Teraz, aby postawić teorię musi być zrobiony łańcuch badawczy – czyli musi zostać przebadanych co najmniej 80% populacji światowej, (oczywiście na grupach reprezentacyjnych. Następnie wyniki nanosi się na mapę świata i oddziela kulturę od biologii.

      Co do testów projekcyjnych, to należy poszperać na portalach badawczych, czy aby ktoś ich już nie obalił twardymi dowodami.

      ” są mechanizmy ludzkiej psychiki, których nie da się poznać czysto medycznie czy też za pomocą badań nomotetycznych!”

      przykład proszę, bo takich nie znam.

      Znam natomiast wielu psychologów, którzy uważają, że swoim oddziaływaniem nie są w stanie zniszczyć zdrowia psychicznego pacjenta.

  3. Nauka sie nie różni w różnych dziedzinach – zasady i metody naukowe są stałe i dotyczą jednakowo wszystkich dziedzin. Jeśli coś się im nie poddaje (albo – jak w przypadku testow – nauka wręcz świadczy, że są bezwartościowe) – i nie może być obiektywnie weryfikowane, to prawie zawsze jest to ściema.

    „Badanie” przeprowadzone samemu na studentach – nie spełnia warunków eksperymentu naukowego, więc dalsza część komentarza jest bezzasadna.

    Astrologia i wróżenie z fusów od kawy – dla niektórych jednostek też wydają się być „zadziwiająco trafne” – ale to chyba jeszcze nie znaczy, że mają wartość, bo Pani się tak wydaje?

    Jeśli coś trzeba sprawdzać potem w inny sposób – bo samo w sobie o niczym nie świadczy, to chyba teza przeciwko testom projekcyjny, a nie „za” nimi?

    Proponuję, aby jednak dyskusję merytoryczną toczyć na łamach prasy naukowej. Jeśli ma pani eksperymenty lub jego wyniki – proszę je opublikować na łamach prasy naukowej. Jeśli okaże się, że pani badanie na studentach spełnia kryteria eksperymentu, badanie było metodologicznie poprawne, a wyniki potwierdzają działanie testów projekcyjnych – nie tylko zwrócę Pani honor, ale może też otrzyma pani Nobla?

  4. Czy pojawi się szerszy materiał o innych testach projekcyjnych?

    • W trakcie akcji – skupiamy się wyłącznie na najpopularniejszym teście aby nie „rozmydlać” przekazu. Natomiast zapraszamy w przyszłości na nasze strony!

  5. 90% testom psychologicznym można podetrzec sobie tyłek. Brałam w różnych udział m.in preferencje zawodowe, gdzie wyszło, że powinnam być rolnikiem, bo lubie rośliny i zwierzęta.

  6. aż mi wstyd, że mój rodzimy uniwersytet podpisuje się pod tą akcją. w pełni zgadzam się z Zuzanną, osobą nie popadającą tu w chory fanatyzm.

    KAŻDA metoda testowa w psychologii (czy to projekcyjna czy psychometryczna) obarczona jest ogromnym ryzykiem błędu (za dużo jest czynników mających wpływ na wynik tych testów, których zwyczajnie nie da się kontrolować). I też ŻADNA nie powinna być stosowana w oderwaniu od reszty, a przede wszystkim w oderwaniu od metod klinicznych (rozmowa i obserwacja) połączonych z wiedzą i doświadczeniem osoby prowadzącej badanie. To te ostatnie kwestie przesądzają tak naprawdę o jakości diagnozy. Każda z metod testowych może stać się niebezpieczna w procesie diagnozy sądowej, jeśli wpadnie w ręce „średnio inteligentnego” absolwenta studiów psychologicznych. Wystarczająco mądry psycholog skorzysta z wyników każdego z tych testów z odpowiednim dystansem, nie orzekając, iż świadczą one w 100% o tym i o tym. Tak więc uważam, że cała ta akcja bardzo kiepsko określiła swój cel, gdyż to nie metoda jest niebezpieczna, lecz ludzie stosujący ją niewłaściwie. Jeśli już chcemy działać, wypadałoby zająć się kwestią uprawnień do stosowania określonych metod lub nieodpowiednim doborem ludzi na stanowiska podległe sądom (i posiadające tym samym ogromną władzę).

    Żaden rodzaj fanatyzmu i ślepej wiary nie jest zdrowy, czy to w wyniki testów, czy też w super naukowość psychologii. Próba objęcia tymi samymi prawami całej nauki, nie zważając na specyfikę jej odmian, jest przejawem raczej ograniczenia poznawczego. Problem z psychologią jako dziedziną nauki jest i będzie (człowiek nie jest wzorem matematycznym) a uczynienie z testów projekcyjnych kozła ofiarnego sytuacji tej nie zmieni. Co najwyżej podzieli jeszcze bardziej i tak mało zintegrowane środowisko psychologiczne.

    A masowe udostępnianie Testu Rorschacha, tylko dlatego, że pozbawiony jest praw autorskich i że za oceanem ktoś już kiedyś to uczynił, uważam za cios poniżej pasa, zwłaszcza dla psychologów praktyków.

    • Naturalnie, że każda metoda testowa bierze pod uwagę jakiś margines błędu. Ale kiedy test z założenia jest subiektywna, to po co komu narzędzie diagnostyczne?

      Narzędzie ma prawo być niedoskonałe, ale nie ma prawa być subiektywnym polem do popisu wyobraźni i interpretacji diagnosty.

      Protest nie jest by unaukowiać psychologię, tylko żeby obnażyć brak wszelkich podstaw do uznania testu Rorschacha za skuteczne narzędzie diagnostyczne.

      Nie widzę w tej akcji fanatyzmu czy ślepiej wiary. Cała akcja jest inspirowana faktami, dowodami i argumentami, które nie pozwalają, aby grupa kleksów z minionego wieku była brana poważnie jako narzędzie pracy psychologa.

      Równie dobrze ciosem poniżej pasa jest udowanianie, że homeopatia to tylko woda, dlatego bo homeopaci praktycy z tego korzystają i ślepa wiara w to, że homeopatia nie działa to fanatyzm.

      Nie – to rozsądek.
      Czasy się zmieniają. Nauka się rozwija i okazuje się, że nie wszystko co kiedyś zostało wymyślone naprawdę działa.

    • Wstyd, że absolwenci czy studenci aspirujący do MGR takie nienaukowe podejście mają i tak niskie rozumienie istoty sprawy. Informacja, ze nie 1 test a kilka do tego wzbogaconych o rozmowe załatwia sprawe (przy przyznaniu, ze są niewiarygodne) jest tyle samo warte co z ust wróżbity: alez ja w ocenie człowieka i jego przyszłości nie tylko pasjans stawiam jak myslą laicy i „fanatycy”. My dodajemy do tego karty Tarota, fusy i rozmawiamy (w Ezo-TV nawet przez telefon na wizji – mamy więc dowód). Czy bzdura1+bzdura2+..+bzdura-n = wiedza i mądrość?
      Niech sobie Studentka czy Absolwentka psychologii na to pytanie odpowie.

  7. Niezależnie od samego testu R. to dobra akcja, która rozpocznie szerszą dyskusję nad granicami psychologii i parapsychologii.

  8. Chyba nie rozumiem idei, bo nie widzę zbytniego związku między pomysłem akcji promującej psychologię jako „poważną” dziedzinę nauki a krucjatą przeciwko testom projekcyjnym. Nie uważam testu Rorschacha ani metod projekcyjnych za użyteczne w procesie diagnozy. Nie wierzę w ich wątłe (często odnoszące się tylko do wyobraźni twórcy) podstawy teoretyczne. Skoro jednak dyskutujemy na ten temat, to czemu spuszczać zasłonę milczenia na „naukowość” innych metod? Kto jest gotów zaświadczyć, że testy psychometryczne mierzą to co mają mierzyć? Że znajdzie taki, co do którego nie ma wątpliwości, że jego podstawy teoretyczne i moc diagnostyczna jest absolutnie bez zarzutu? Że metody kwestionariuszowe, które każda średnio rozgarnięta osoba jest w stanie zafałszować (a jeśli ktoś nie jest, to średnio polegałbym na jego zdolności samoopisu), są jakkolwiek bardziej przydatne w procesie diagnozy niż wróżenie z fusów i kleksów? Że nawet najbardziej „naukowe” testy używane w diagnozie neuropsychologicznej nie mają często znikomej trafności ekologicznej?

    Które z psychologicznych prawd czy teorii doczekały się weryfikacji empirycznej w takim stopniu, że spokojnie można je „włożyć” do kanonu prawd naukowych?
    Sorry, ale to nie matematyka. Póki co, niestety, ale wszystko opiera się na wierze, że jakakolwiek z dokonywanych przez nas obserwacji może świadczyć o procesach psychicznych jednostki. I w związku z tym większość „badań” w psychologii ma wartość zeszłorocznego horoskopu.

    A jeżeli ktoś dokonuje diagnozy, w szczególności jako biegły, WYŁĄCZNIE na podstawie testu, i nieważne czy jest to Rorschach, MMPI czy WCST, to bardziej skupiłbym się na kwalifikacjach owej jednostki i tym kto dał jej taką władzę niż na użytej przezeń metodzie. Chyba, że ktoś jest w stanie wskazać takie testy, których stosowanie NIE jest niebezpieczne jeśli orzeka się tylko i wyłącznie na ich podstawie?

    Szczerze wierzę, że dobry klinicysta dokona prawidłowej diagnozy niezależnie (a czasem wręcz pomimo) użytych metod. I że bardziej zasadna w kontekście „naukowości” psychologii jest dyskusja o kwalifikacjach samych psychologów, niż o wartości diagnostycznej testu Rorschacha.

    • Amen.

  9. Co innego jest adresować krytykę, a co innego jest próbować narzucać swoje racje. Upublicznianie jakichkolwiek metod jest zwykłym wandalizmem.

    • Asiu, a jak się nazywa stosowanie niepotwierdzonych naukowo, bądź naukowo zdementowanych metod?

      Upublicznianie SKUTECZNYCH metod jest zwykłym nie tylko wandalizmem, co zwykłym kretynizmem;
      natomiast upublicznianie NIESKUTECZNYCH metod nazywa się obnażaniem pseudo-nauki / szarlatanerii / dezinformacji / oszustwa / niewiedzy (wybierz sobie ulubione).

      Wyobraź sobie to tak – ludzie wierzą, że w telewizorach żyją sobie mali aktorzy, ja natomiast rozbieram obudowę i pokazuję wszystkim, że ten obraz jest tworzony przez kineskop. Czy to mnie czyni wandalem?

  10. Telewizor jest słabą analogią mówimy o prawach pacjenta i lepszych standardach w psychologii klinicznej (bo psychologia sądowa jest działem klinicznym). Weźmy przykład z medycyny, która jest dziedziną zajmującą się człowiekiem i wymaga skomplikowanego systemu etycznego.

    Wyobraź to sobie tak.

    Test na posiew moczu jest słabym narzędziem diagnostycznym, bo mocno podanym na tzw zanieczyszczenia. Niektórzy urolodzy zalecają stosowanie jedynie badania ogólnego moczu w infekcjach dróg moczowych inni natomiast robią badania ogólne oraz test na posiew. Lekarz w diagnozowania i leczeniu pacjenta kieruje się przede wszystkim wywiadem z pacjentem, szerokim wykształceniem oraz jeszcze szerszym doświadczeniem zawodowym. Coraz częściej w postępowaniu lekarze wychodzą też poza model medyczny, uwzględniając także czynniki społeczne i środowiskowe.

    Biochemicy organizują strajk pt „medycyna to nie magia” i domagają się usunięcia stosowania testu na posiew z diagnostyki medycznej.

    Dlaczego mielibyśmy wierzyć, że biochemicy wiedzą jak diagnozować i leczyć infekcje dróg moczowych lepiej niż doświadzczeni lekarze? Dlaczego biochemicy myślą, że wiedzą lepiej co dla pacjenta „dobre”? Dlaczego biochemicy chcą rozstrzygać złozone kwestie natury etycznej i dokonywać reform w pokrewnej, jednak cudzej dziedzinie i dlaczego w końcu uważają, że mogą naruszać autonomię zawodową dziedziny z tradycjami?

    Wróćmy teraz nieco bliżej. Psychiatrzy podobnie jak psychologowie kliniczni używają w swoim postępowaniu przede wszystkim metod nieobiektywnych jakimi jest wywiad kliniczny i obserwacja. Dodatkowo używają czasami metod wypracowanych w psychologii typu testy (obiektywne i nie). Dlaczego biochemia i inne nauki medyczne nie protestują by psychiatrzy używali narzędzi czysto medycznych?

    Naukowość to takie bardzo eteryczne pojęcie. W języku angielskim odnosi się wyłącznie do „science”, nigdy do „humanities”. Obawiam się, że psychologia jest dziedziną na pograniczu. Dlatego bardzo zacznie po stronie „sceptyków polskich”, że chcą psychologii jako science bronić przed szarlatańską psychologią jako humanities, jednak bardzo to nie tyle nierealistyczne, co dziwaczne.

    • Ladny i dlugi komentarz, z jednym malym „ale”, ktore sprawia niestety, ze to co Pani napisala nie ma sensu. Otoz posiew moczu jest konkretnym badaniem oceniajacym ilosciowo i jakosciowo drobnoustroje w moczu pacjenta. Cechuje sie wysoka skutecznoscia, czuloscia i specyficznoscia. Na podtsawie tego tesu mozna jednoznacznie postawic rozpoznanie i rozpoczac konkretne celowane leczenie. Test jest tani, powszechnie dostepny i wiarygodny, a jego wyniki nie zaleza od tego czy pacjent zna test czy nie.

      Ponadto test faktycznie bada to do czego byl stworzony (bakterie w moczu). Bledy wynikajace z „zanieczyszczenia” to bledy powstajace wtedy gdy pacjent sie nie myje (jest brudny) dlatego mozna go latwo „doprecyzowac” powtarzajac go po tym jak pacjent sie umyje lub szczegolowo identyfikujac wynik posiewu.

      Tak wiec wypowiedz dluga, ale nie na temat. Proponujemy lektury nasych tekstow dotyczacych bledow logicnych w mysleniu. Prosze nie porownywac gruszek z owadami, zeby wykazac ze ktores sa slodsze albo lepiej lataja. Myslenia mozna sie naucyc! Zapraszamy do dyskusji na nasyszch spotkaniach gdzie pomozemy Pani zrozumiec bledy w pani logice.

    • Uuuuu, Asia to chyba żyje z testów, bo pojechała po bandzie, tyle, że bez sensu 🙂

      Akurat ja jestem specjalista dignostyki laboratoryjnej, chemikiem, biochemikiem i pare innych fakultetow udalo mi sie ukonczyc. Obecnie pracuje poza Polska, wiec nie wiem jak wygladaja standardy w Polsce – ale w cywilizowanym swiecie jest tak, ze jesli ja zadzwonie do instytutu, lekarza, placowki, naukowca – czy kogokolwiek przysylajacego mi cos do zbadania, a mam watpliwosci (lub dowiedzialem sie o watpliwosciach na konferencji) co do tego czy test jest rzetelny, TO MAM OBOWIAZEK poinformowac o tym stosowne instytucje. Tak wiec Pani Joanno – aby moje laboratorium bylo akredytowane musze to robic – i czesto robie. Jesli wiem, ze jakis test moze byc niediagnostyczny, zawsze kontaktuje sie z lekarzem, ktory zlecil badanie. Jesli w trakcie badania zmienia sie warunki jego wykonania lub cokolwiek pojdzie niestandardowo – badanie jest powtarzane. Jesli wynik badania jest nietypowy TO MAM OBOWIAZEK informowac lekarza o swoim spostrzezeniu.

      Szkoda, ze nie tylko nie ma Pani pojecia o medycynie i naukach pokrewnych, ale to co Pani wie jest bzdura. I strasznie smutne jest to, ze ta sama bzdure przenosi pani na grunt psychologii.

      Smutne, ze taki komentarz trafia na te strony. Mam nadzieje, ze spotka sie ze stosowna krytyka…

  11. Dziękuję serdecznie za uprzejmie zaproszenie. Życzę dalszych sukcesów w działalności.

  12. Panie Zatonski, Asia panu pieknie odpowiedziala u siebie: http://shemanka.blogspot.co.nz/2012/03/jak-niewiadomo-o-co-chodzi-to-chodzi-o.html

    W skrocie: Pan jest, tego, „popularyzator nauki” (a „przy popularyzacji przeciez nie trzeba się nabadać ani naliczyć”), ktory probuje nieuczciwie likwidowac swoja konkurencje.

    Prosze zauwazyc, ze Panskie kwalifikacje zostaly zweryfikowane nie przez byle kogo, a przez Magistra Psychologii UJ (tak o sobie pisze). Co prawda dotychczas pracowala jedynie jako kelnerka w Skandynawii i jako obsluga hotelowa w Australii, ale przynajmniej sie nie splamila „popularyzowaniem nauki”.

  13. Bolek, ale ja sie na testach nie znam, na medycynie tez nie, tym bardziej na telewizorach. Próbowałam zbudować uzyteczną analogię, ale jak mnie pouczono, bez większego sukcesu.

    C. Dzięki za wsparcie, ale ja tym ludziom nie ufam. Uważam że robią maskaradę z psychologii.

  14. Niezależnie od celu protestu, udostępnianie testów jest niezgodne z etyką zawodu. Ciekawe czy za chwilę znajdę w necie inne testy o słabsze metodologiczne? ciekawe czy wówczas będę badać, może „na oko”, to dopiero będzie wróżenie z fusów.

  15. każdy odpowiednio przygotowany wychodzący na rynek pracy magister psychologii doskonale wie, że nie wystawia się opinii na podstawie jednego testu a na kilku. Jeśli są tacy, którzy robią inaczej powinni być oni pociągani do odpowiedzialności. Metody projekcyjne dają dostęp do tego co, przez mało kwestionariuszy jest mierzalne, bo jest ukryte głęboko w nieświadomości. Każda metoda ma swoje plusy i minusy i na dobrą sprawę wszystko można zakwestionować i odwołać

    • Cóż to za pseudonaukowy argument?!
      To dla mnie naukowca informatyka brzmi to tak: krytykujecie w naszych opiniach (wróżbach) karty Tarota, ale nie wiecie, że takiej opinii (wróżby) nie wystawia się na podstawie jedynie kart Tarota (ciekawe więc czemu i po co one są?), a kilku – w tym fusów, dodatkowo szklanej kuli. Łącznie dopiero daje nam to wiarygodny obraz sytuacji badanego. A poza tym jesteśmy całkiem normalni.
      Matematycznie: brednia1/fałsz1 + brednia-n/fałsz-n = prawda

  16. Każdy odpowiednio zindoktrynowany magister psychologii wie, że nie wystawia się opinii na podstawie jednego testu a kilku! A jaką ma Pan gwarancję drogi Studencie, że błędy z kilku niedokładnych metod nie zsumują się? W tej demagogii wtłaczanej studentom do głów, że kilka metod zastosowanych na raz rozwiązuje problem błędnych interpretacji tkwi fałszywe założenie, że błędy pomiaru nawzajem się znoszą. Niestety, to niieprawda, bardzo często się sumują. Ilość pomiarów nie przeradza się w ich jakość. To jest explicite zasada filozofii marksistowskiej, nie sprawdziła się w żadnej ze sfer życia i mimo tego co was uczą na studiach różni wyznawcy tego co niewidzialne, nie sprawdza się w psychologii.

  17. Jeśli chcemy prowadzić merytoryczną dyskusje to przedstawcie wyniki badań i eksperymentów zawarte w artykułach lub książkach. Bo jak na razie Wasza argumentacja opiera się na doświadczeniu i przeczuciach. Wasz protest wydaje się być mocno nie uzasadniony bo większość psychologów nie diagnozuje pacjenta na podstawie jednego testu, a już na pewno nie projekcyjnego. Więc jeśli chodzi Wam o dobro pacjenta i znacie przypadki, gdzie jego dobro zostało naruszone w skutek nieprawidłowego używania testów, Waszym zdaniem nie-testów, to zajmijcie się tymi przypadkami. Bo jak na razie Wasz protest kompromituje całą psychologię w oczach zwykłego Kowalskiego, który nie ma pojęcia o psychologii, a słysząc, że „wróży się tam z fusów”, co nie jest prawdą, daje efekt odwrotny do hasła Waszej kampanii. Psychologia staje się dla niego magią.

  18. A czy w takim razie mogę zostać pedofilem po takiej analizie plam z fusów? [Usunięto reklamę] nie chcę reklamować, można usunąć link z komentarza, ale chciałbym wiedzieć, czy nie zakończyć tej zabawy…

  19. Każdy, kto studiował psychologię czy inne nauki społeczne wie, że nie wykształciła metodologii klasyfikujących ja do miana nauki. Na dzień dzisiejszy posiada metodologię klasyfikującą ją co najwyżej do miana sztuki. A to już oznacza, że wszystko zależy od umiejętności badacza.
    O co kruszyć kopie. tak trudno przyzwyczaić się do myśli, że psychologia to nie nauka tylko sztuka? Spójrzcie na ekonometrię (ekonomia to kolejna dziedzina nauk społecznych). Im więcej czynników ryzyka ujętych – im dokładniejszy model, tym wyniki, których dostarczy są mniej użyteczne do zastosowania. Bo dotyczą wąskiego przedziału rzeczywistości, węższego niż ta, którą jesteśmy zainteresowani. Im mniej dokładny model ekonometryczny, im mniej czynników ryzyka zawiera, tym bardziej wyniki które dostarcza są obarczone błędem.
    Ekonomia to również sztuka. Nie nauka.
    Wynik badania w psychologii zależy nie tylko od badanego. zależy również od badacza. I tylko jego mistrzostwo może spowowodować, że zależy w minimalnym stopniu.

    • Proszę to powiedzieć komus z finansów, twardej bankowości czy rachunkowości ! To nauka i to wbrew pozorom ścisła. Ekonometria to wi istocie połączenie matematyki stosowanej w ekonomii głównie do modelowania zjawisk, w tym do prognozowania. I ta scisłość podejścia (gdzie obligatoryjnie ustala sie dokładność, poziom istotności) ewidentnie czyni z niej naukę i to ścisłą. Bo o metodologię tu chodzi ! Sama ekonomia dotyczy tak złozonych procesów, ze trudno w tej chwili je dokładnie opisac, ale wiele aspektów wystarczająco dokładnie by to funkcjonowało bardzo dobrze, np. rachunkowość, ale i sama ekonometria. Różnica między nimi jako nauką a psychologią naukAwą polega (w tym 2 przypadku) na luźnym podejściu do rygorów metodologii nauk i kompletnego nieuwzględnienia zjawiska wiedzy pewnej niepewnej, poziomu wiarygodności, i nie odróżnianie twierdzeń, pewników od hipotez czy wręcz spekulacji. W ekonomii ta świadomość istnieje i jest stosowana wiec czyni to ekonomię nauką. Część psychologów też te świadomość ma i to oni moim zdaniem mają szanse uczynić z psychologii naukę. Jeśli bowiem coś jest sztuka to nie ma prawa być stosowane wobec ludzi w celach diagnostycznych czy tworzenia opinii sądowych.

  20. Jestem praktykiem, pracuję na psychiatrii i nie używam Rorschacha jako samodzielnej i jedynej wyroczni, jednak uważam go za mimo wszystko wartościowe narzędzie w diagnozie KLINICZNEJ- czasem wspomagająco może dać cenne informacje o pacjencie- które następnie WERYFIKUJEMY- wszystko to robimy w interesie badanego. co do diagnoz sądowych to rzeczywiście nie uważamy go za najlepsze narzędzie zwłaszcza w rękach początkującego diagnosty z małym doświadczeniem.
    Wobec powyższego jestem głęboko zniesmaczona całą tą akcją i publikowaniem „prawidłowych”odpowiedzi. Nie ma ona nic wspólnego z prawdziwie naukową dyskusją.
    Kolejny problem to brak alternatywnych narzędzi. MMPI nie ma polskiej walidacji i nie wiadomo kiedy się doczeka, kwestionariusze typu NOEFFI czy EPQ’R odpadają bo służą badaniu ludzi relatywnie zdrowych- w diagnozie klinicznej ich wartość jest ograniczona. Niech się zatem wypowiedzą autorytety- czym my właściwie mamy badać???

    • MMPI-2: rzadko się o nim mówi krytycznie częściej o testach projekcyjnych R. czy Kocha, a to taki sam nonsens naukAwy. Walidacji nie powinno być teoretycznie bo juz pobierzna analiza założeń testu pokazuje sprzeczności formalne i nieprecyzję na jaką nie wolną się zgodzić w ocenianiu siebie. Odradzam wszystkim by i informuję znajomych by nie pozwalali sie NIGDY diagnozować testami psychologicznymi dot. osobowości i jej zaburzeń. Owszem są pewne obszary „psychometrii” mające obiektywnie sens, np. niektóre pomiary parametrów psychomotorycznych u kierowców, pilotów itp. Czasami jak powstanie jakiś nurt badań to zaczyna on żyć własnym życiem i wymyśla się „co by tu jeszcze zmierzyć”… I zwykle zaczyna sie od dopadnięcia jakiejś klasyfikacji, po czym dodaje sie prosta by nie rzec metodę punktową i już mamy pomiar. nawet jeśli uprościłem to schemat jest taki właśnie. I tak tworzą się te coraz nowe testy MMPI, MMPI-2, itp itd. Nota bene, nie znam osoby, która po ocenie w pełni zgadzałaby się z nią, a każdy z nas zna siebie niz jakis test i bardzo zawodna metoda punktowa sa w stanie to uczynic. I mówię o osobach zdolnych do introspekcji, w wieku w którym człowiek ma juz dużą dozę samowiedzy. A tu proszę niemal kazdy z nich dostał w MMPI osobowość narcyza, co za bzdury naukAwe…

      • ERRATA nie pobierzna a pobieżna, przepraszam ale wstałem o 1 rano i brak kawy chyba 🙂

  21. Bardzo ciekawi mnie pojęcie „bezpiecznych odpowiedzi”. Każdy, kto poznał metodę Rorschacha wie, jaka interpretacja wyniknie z uzyskania 100% odpowiedzi pospolitych. Czy to na pewno „bezpieczne”? ;P

  22. Bardzo mnie zaciekawiło zdanie (tym bardziej, że wytłuszczone 😉 ):
    „Jednak badania naukowe wyraźnie pokazują, że test ten ma nikłą (lub wręcz żadną) wartość diagnostyczną.” – jakie? czyje? kiedy przeprowadzone badania? – nie podawanie źródeł czyni inf. niesprawdzoną. Jak można bronić nauki w sposób nienaukowy?
    Intrygujące są też wypowiedzi autorytetów – gdzie są odnośniki, skąd zaczerpnięty został cytat? Kiedy wypowiedziany/napisany? Skąd mam mieć pewność, że np. nie zostały wyrwane z kontekstu?

    • Zapraszamy do lektury źródeł – samodzielnej, gdzie sam wyciągniesz sobie wnioski. Jak nie znalazłeś – oto link: http://sceptycy.org/?page_id=563.

      Zapoznaj się z tym, co o testach projekcyjnych pisze się w naukowej literaturze. Poczytaj także te pozycje, które rzekomo wskazują na jakąkolwiek wartość testów. A potem pomyśl krytycznie, poczytaj nasze artykuły o popularnych błędach metodologicznych w pracach naukowych. Zobacz, czy potrafisz je wskazać w pracach naukowych „za” i tych „przeciw” testom projekcyjnym. W których są błędy? Jakie to błędy? Już widzisz na czym polega problem? Jak nie – wpadnij na jedno z naszych spotkać.

      KSP nie jest od tego, żeby mówić ludziom CO mają myśleć, ale od tego, aby uczyć JAK należy myśleć. Jak już uzbroisz się w wiedzę, poczytasz źródła, przekonasz się czy odpowiedzi autorytetów są „wyrwane z kontekstu” czy też wręcz przeciwnie – to przyjdź na nasze comiesięczne spotkania i uzbrojony w wiedzę weź udział w dyskusji.

      Zapraszamy!

      • Szanowne KSP!

        Rozumiałabym, że chcą Państwo uczyć, jak myśleć, ale jak NALEŻY myśleć?!

  23. Dziękuję za zaproszenie!
    Mam jednak nadal mały problem: aby dotrzeć do źródeł konkretnych myśli tu zamieszczonych, muszę przewertować całą wskazaną literaturę… Gdybym w taki sposób np. oddała do druku artykuł naukowy – nikt by mi go nie przyjął, dopóki bym nie zastosowała się do przyjętych kanonów pisania pracy (np. styl APA itd). Proszę o dokładny odnośnik bibliograficzny chociaż do tych badań naukowych 🙂

    • To są publikacje popularne (prasowe), a nie naukowe! Dokładne cytowania znajdzie Pani w naszym liście do PTP i naszych publikacjach naukowych. Zapraszamy do lektury!

  24. @Margo M.: Problem w tym, kiedy podczas procesu sądowego ktoś zacznie traktować wyniki testu jako „wyrocznię” i jedyną podstawę do opinii o podsądnym. Zgodzę się, że wynik testu może – zaznaczam, MOŻE – wskazać jakieś problemy badanego, ale obecnie często dochodzi do sytuacji, że dowolna interpretacja „pana doktora” potrafi złamać ludziom życie…

  25. @Bolo: Jeśli ktoś wydaje opinię sądową tylko na podstawia jednego testu, to ja się takiego diagnosty boję!!! To jest już problem przede wszystkim tej konkretnej osoby- która w sposób nieprofesjonalny wykonuje funkcję biegłego- to jest przykre ale prawdziwe- takich „profesjonalistów” jest niestety chyba niemało- ale co tu się dziwić kiedy jedyny wymóg formalny to ukończone studia kierunkowe, wiek bodajże od 25lat, jakieś tam doświadczenie zawodowe (choć niedoprecyzowane jakie) i mamy biegłego. A potem wielkie zdziwienie kiedy do sądu trafiają „kosmiczne” diagnozy;(

  26. Fajnie… Państwo koleżanki i koledzy.
    Ja ze swojej strony obiecuję w ciągu miesiąca opublikować Wechslera i Ravena. Obiecuję też publikować je w równych odstępach, co dwa tygodnie, jeżeli będą usuwane. To tak żebyście się, kochani, przekonali, że fakt, że wam się jeden test podoba, a drugi nie, nie uprawnia was do niszczenia pracy tym, którzy umieją (w przeciwieństwie do was) z testu Rorschacha korzystać.
    Tragicznie nieprofesjonalne postępowanie z waszej strony. Dlaczego w Polsce nie ma jeszcze licencji na wykonywanie zawodu, którą za takie rzeczy można by odebrać..?
    PS. Szukajcie od przyszłego miesiąca na chomiku: „Wechsler Raven podręczniki i testy pdf”
    PPS. Sprawdzajcie też inne znane testy, bo może i te zacznę publikować, skoro, jako student, mam bezproblemowy dostęp do wszystkiego, czego w tym temacie dusza może zapragnąć.

    • Witaj Piter!!!
      Bardzo wzruszyła mnie Twoja wypowiedź i mam pytanie, czy obok testów, które zamierzasz opublikować, mógłbyś opublikować również swoje zdjęcie?

    • „To tak żebyście się, kochani, przekonali, że fakt, że wam się jeden test podoba, a drugi nie, nie uprawnia was do niszczenia pracy tym, którzy umieją (w przeciwieństwie do was) z testu Rorschacha korzystać.”
      O tak, tarociści też powiedzą gdy ich skrytykujemy – bo wy jeszcze nie umiecie zrozumiec co karty do was mówią… Mówi Pan o odbieraniu licencji, a moze porzuci Pan studia, bo juz pokazuje wiarę w eweidentnie nie naukowe metody i takie samo podejście.

      A co do testu Wechslera i IQ – nie wiem czy Pan wie ale ten test miał fałszerstwo u podstaw pomiaru z powodów poprawności politycznej i to jest nauka? Juz same pomiary IQ są ułudą skoro do tej pory nie ma konsensusu co do definicji inteligencji, choc z grubsza wszyscy ją jakoś „czujemy”. Jak zatem można dokładnie mierzyc coś w sytuacji gdy przedmiot pomiaru nie jest dobrze określony. Absurdy psycholągów (w odróżnieniu od naukowych psychologów) poszły tak dalece, że pewna pani z USA dokonała pomiaru juz raczej nie zyjących, np. Newtona, Mozarta, Einsteina, Kopernika itd itd. Czyz to nie jest naukAwe podejście? IQ poprawnie oddzieli np. ludzi z espołem Downa od ludzi bez tej choroby, ale to zrobi wykonanie wielu innych czynności życiowych z tym samym skutkiem, jak choćby napisanie tekstu komentarza na tym forum czy obsługa komputera na poziomie nie informatycznym a w warstwie interfejsu użytkownika etc etc. Tak więc każdy rebus, zagadka zrobi to tak samo skutecznie. Ale jak to jest, ze „test IQ” wykazuje, ze sharon Stone jest rzekomo bardziej inteligentna od Eionsteina!!! To proste – te testy są nic nie warte! W sytuacji gdy natura inteligencji wymyka się zdefiniowaniu a więc rzetelnym pomiarom, powinno sie stosować wyłącznie podejście oparte o heurystyki. Ja np. stosuję prostą metodę: w odniesieniu do ludzi z wyższym wykształceniem miara jest to co robią, jak robią i co osiągają w swwej dzialalności i w jakim stopniu osiągaja wyznaczone sobie (nie narzucone np. przez szefa) cele. Oczwyiście wykluczam sytuacje „drogi na skróty” do kariery. I nic ponadto. Ja wiem czy rozmawiam z kimś inteligentnym czy hohsztaplerem czy głupcem i to bez testów !!! W oparciu o heurystyki własnie.

      • ciekawe jak chciałbyś badać rebusem skoro nie masz norm? brednie- coś takiego mogła napisać tylko osoba, która nie ma pojęcia o statystyce a tym bardziej psychologii

  27. PPPS. (do moderatora): opublikuję te testy czy się mój powyższy post pojawi, czy nie…

    • mam nadzieję, że nie jesteś psychologiem bo powinno się pozbawiać takich jak ty praw wykonywania zawodu

  28. Zgadzam się, że testy projekcyjne mogą być przydatne w diagnozie. Natomiast wykorzystywanie ich jako ekspertyz w sądzie to po prostu skandal.
    Nawet pozostawiam na boku kwestię dyskusyjności teorii leżących u podstaw testów. Jako magister psychologii mam prawo do korzystania np. z testu Rorschacha w celach diagnostycznych. Nie podjęłabym się tego gdybym miała dostarczyć ekspertyzy do sądu. Zbyt mała praktyka posługiwania się testem chociażby. A jednak całkiem sporo psychologów uznaje, że sam mgr przed nazwiskiem czyni z nich wszechwiedzących guru i nie mają takich oporów.

  29. Witajcie
    Mam pytanie do wszystkich, którzy się tu dotychczas wypowiedzieli: czy sceptyk to osoba, która w sposób empiryczny stwierdza jaki jest lub jaki nie jest dany człowiek, nadaje mu określoną nazwę/diagnozę, a człowiek „kochający testy projekcyjne to osoba, która robi to samo, tylko bez wyraźnych empirycznych podstaw? Bo jeśli tak jest, to efekt osiągnięty tak przez jednych, jak i drugich jest krzywdzący dla tego ocenianego/badanego człowieka i nie ważne czy krzywda jest duża czy mała. Ludzie to nie przedmioty wkładane do szuflad, to nie kartki umieszczane w segregatorach. W moim odczuciu im więcej stosujesz kryteriów, metod i płaszczyzn w opiniowaniu/diagnozowaniu tym bliżej obiektywizmu. Jestem sceptycznie nastawiony do osób które w sposób zdecydowany, jednoznaczny wypowiadają się na temat metod testowych, bo tak one, jak i cały świat i tworzący go ludzie nie są czarno – biali. Pozdrawiam z lekką dozą sceptycyzmu…

  30. Jak już napisali poprzednicy psychologia nie jest w jakimkolwiek stopniu bardziej naukowa od testów Rorschacha. O co więc chodzi? wstępna diagnoza:
    Wygląda na to, że SWPS i wspólnicy chcą się uwiarygodnić kosztem „wspólnego wroga” — taktyka dość pospolita ale i skuteczna w kreowaniu opinii publicznej i w lobbingu.
    Czy to da więcej studentów i zleceń? — Warto sprawdzić za lat 10 – 20 :))
    Tym niemniej pamiętamy nie-nauka rozprawia się z inną nie-nauką -cóż za bój. Warto siedzieć na widowni, obserwować ring a nawet stawiać zakłady. Np. który test będzie kolejny na celowniku i który nowy SUPER ST zostanie prowadzony w ich miejsce!
    Pamiętamy: psychologia nie spełnia definicji „naukowości” tak jak i wspomniany test !

  31. Czy potraficie sobie wyobrazić co u przyszłych Sceptyków będą budzić „dzisiejsze” testy za 70 – 90 lat ???

  32. Ci którzy protestują zasługuja na miano naukowców, studentów i zasługuja na stopień naukowy magistra ! I to tacy jak oni mają szansę z zabagnionej psuedonauka psychologii uczynić wartościową naukę. Reszta, która się nie zgadza z nimi , w mojej ocenie nie zasługuje na swe stopnie naukowe, na stopień magistra, status studenta. Jesli proces zabagniania psychologii pseudotestami będzie postepował to nalezy zastanawiac się czy powinno się ja traktować jako naukę czy raczej ezoterykę, wiedze tajemną – haniebne choćby ukrywanie testów i afera wokół tego. Oni nie rozumieja nawet tego, że NAUKA JEST OTWARTA !

  33. zrobiłam ten test, ale to co ja widziałam w tych plamach to nie było takich odpowiedzi, dlatego uważam że nie jest to wiarygodny test. Wolałabym powtórzyć go przy psychologu a nie z samym komputerem.

  34. Za publikowanie testów psychologicznych i podawanie „bezpiecznych odpowiedzi” powinno się być pozbawionym praw wykonywania zawodu. Pozostaje kwestia kogo pociągnąć do odpowiedzialności skoro „uniwersytet” się podpisuje pod czymś takim. Możecie protestować przeciwko nierzetelnym diagnozom, a nie metodom, które nie są statystycznie weryfikowalne. Każdy test oparty o prawidłowości statystyczne też ma ryzyko błędu, więc co z tego, że mamy 95% pewność wyników jeśli nie użyjemy innej metody. W sądownictwie nie dane ilościowe a jakościowe pozwalają na najważniejsze wnioski co dotyczy np. testu Bender czy Bentona, którego istotność statystyczna nie jest powalająca.

  35. Witam serdecznie. Padło tu kilka tez względem „mojego podwórka” czyli dziedziny, którą zajmuję się z racji zawodu codziennie: ekonometria.
    Pozwolę sobie jak absolwent tegoż kierunku na mała dygresję lub jak kto woli „sprostowanie” niektórych opinii. Zgadzam się w całej rozciagłaości z opinią iż nie każdy przypadek można rozpatrywać w kategoriach metod ilościowych takich jak statystyka lub ekonometria. Pragnę zwrócić uwagę iż w teorii przedmiotowej jest mowa o czynniku losowym. Jest to – jak niektórzy naukowcy nazywają : czynnik chaosu. Nie jest wykonalnym objęcie każdego zjawiska modelem ekonometrycznym lub testem statystycznym w 100% a możemy to zrozumieć dopiero po zapoznaniu się z badaniami rozkładów zmiennych.
    Nie przytoczę tutaj nawet części tej teorii ponieważ zapisanie fragmentu wykładu zajęło by trzykrotność objętości tej strony. Jednak trzeba docenić badania ekonometryczne w ogólnym ich znaczeniu ponieważ dostarczają niezwykle bogatych informacji o otaczających nas procesach – zarówno ekonomicznych jaki społecznych a także zwykłych – z małego otaczającego nas świata jak chociażby ceny benzyny lub masła. Jesteśmy w stanie z dużym prawdopodobieństwem obliczyć jak zmieni się rozpatrywana wielkość w najbliższej przyszłości lub ocenić wpływ czynnika/ czynników na badaną cechę. Test Rorschacha jest testem który stosuje się powszechnie ale wielu specjalistów zarzuca mu niedopracowanie techniki analitycznej. Jest więcej testów w analizie wielowymiarowej i ekonometrii które są równie dokładne jeśli nie lepsze, ale niewielka grupa analityków umie się nimi sprawnie posługiwać. Jak zwykle – prostsze metody są bardzie popularne.Temat artykułu uważam za bardzo ciekawy i żałuję ze tak mało publikacji ukazuje się względem badań statystycznych.

  36. rany, jak nasi psychologowie pracują, same komentarze od najwybitniejszych głów!

  37. Jak czytałem te posty to muszę przyznać, że w pierwszej chwili przychyliłem się do opinii umysłów ścisłych, którzy domagają się od psychologii teorii, które dają się jednoznacznie udowodnić.
    Po przemyśleniu jednak zmieniam zdanie.
    Zgadzam się wciąż z tym stanowiskiem jeśli chodzi o to, że (tak mi się przynajmniej wydaje) psychologowie mają raczej w pogardzie empiryczne potwierdzanie swoich teorii jak to humaniści zwyczajnie gardzą szkiełkiem i okiem. Fakt, tu jest dużo do zrobienia żeby uwiarygodnić te wszystkie testy psychologiczne i teorie.
    Z drugiej jednak strony oczekiwanie sceptyków żeby psychologiczne testy czy teorie w sposób bezbłędny diagnozowały czy opisywały każdą badaną osobę jest z natury rzeczy nie do spełnienia.
    Jeśli np. taki fizyk bada elektron i opisze wszystkie jego właściwości w ramach teorii i dokładności pomiarowych może później twierdzić, że wie jak on „działa”, bo o ile mi wiadomo wszystkie elektrony są takie same. Może więc na tej podstawie przewidywać zachowanie dowolnego innego elektronu.
    Natomiast z ludźmi sprawa nie jest taka prosta, bo choć jesteśmy do siebie podobni to każdy z nas jest inny w dodatku zachodzą bardzo złożone procesy psychiczne pod czaszką, które wyjściowo mogą wyglądać podobnie ale przebiegać diametralnie różnie. Stąd nie należy oczekiwać, że jakikolwiek test dokładnie opisze każdego człowieka.
    Z drugiej strony nie należy popadać w skrajność, przecież rzeczywiście jesteśmy do siebie podobni i mamy podobne reakcje psychiczne w zetknięciu z podobnymi bodźcami. Gdyby tak nie było to przecież nie moglibyśmy się ze sobą porozumieć bo byśmy reagowali zupełnie różnie a jakoś się przecież dogadujemy (przynajmniej z reguły).
    Dlatego wydaje mi się uzasadnione stosowanie różnych testów do badań czyjejś psychiki bo każdy być może inaczej podchodzi o opisu ludzkiej psychiki i w ten sposób może pozwolić większości normalnym ludziom nie wypaść poza nawias normalności. Nie wiem jak ktoś wyżej napisał dlaczego błędy różnych testów psychologiczne miałyby się znosić jeśli jak ktoś wyżej uważa są całkowitą bzdurą wyssaną z palca(jeśli by tak było to należałoby właśnie tego oczekiwać że przypadkowe teorie będą się ze sobą znosić całkowicie).
    Reasumując uważam, że nie należy odrzucać całkowicie testów psychologicznych tylko:
    1. Zwiększyć różnorodność stosowanych testów przy stawianiu diagnozy co wynika z samej natury badanego obiektu (ludzkie psychiki nie są przecież takie same i są bardzo złożone więc nie mogą być wszystkie dobrze zbadane przez żaden pojedynczy test);
    2. akceptowane testy wykorzystywane przy takiej diagnozie powinny być bardzo rzetelnie zbadane pod względem trafności za pomocą metod statystycznych a ich rzetelność ujawniona.

  38. Trudno było znaleźć ten post w google, strona ciekawa, zasługuje na większy ruch. SEO w 2015 stało się skomplikowane, jest coś co ci się napewno przyda, poszukaj sobie w google – niezbędnik dla każdego webmastera

Trackbacks/Pingbacks

  1. Psychologia to nauka, nie czary | no co ty Tato - [...] cytat z artykułu o proteście na stronach Klubu Sceptyków Polskich. Na stronach Psychologia-Społeczna.pl możemy doczytać, że to wypowiedź Tomasza [...]

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama (kliknięcie wspiera KSP)
Reklama (KSP nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam!)